Reklama
Powiat olkuski
Konferencja popularno - naukowa w Załężu
Z miłości do Jury
Okazuje się, że Dolina Wodącej oraz zlokalizowane w jej okolicy skały, jaskinie i potoki, kryją więcej skarbów, niż mogliśmy początkowo przypuszczać. Odnalezienie przed kilku laty, przez naukowców Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, śladów osadnictwa ludzkiego z okresu plejstocenu, było najbardziej spektakularnym wydarzeniem, które zostało szybko zauważone w świecie naukowym, przyczyniając się do lepszego poznania pradawnych dziejów Europy. Ale prace zespołu badaczy i studentów pod kierunkiem prof. Krzysztofa Cyrka zaowocowały szeregiem innych odkryć, które pozwalają patrzeć na naszą okolicę jako na prawdziwą skarbnicę wiedzy.
Ciekawą propozycją zaprezentowania prac i odkryć naukowców z tej dziedziny była konferencja popularno - naukowa zorganizowana w Załężu 12 lipca.
Wiesław Kopeć kolekcjonuje narzędzia szewskie
Śpilory, kopyta i raszple
O tym, że Wolbrom był miastem szewców, dzisiaj świadczy już chyba tylko pomnik Jana Kilińskiego na rynku. A przedwojenne gazety podawały, że w mieście pracowało ponoć 1800 rzemieślników, trudniących się wyrabianiem butów, a w okolicznych wioskach – kolejnych 700. Wolbromscy szewcy sprzedawali swoje wyroby na wszystkich okolicznych targach – także w Olkuszu i Krakowie, gdzie buty z Wolbromia były bardzo cenione. Wstawali w nocy, brali worek na plecy i w drogę! Autobusów, ani tym bardziej samochodów, przecież nie było...
W czasie wojny wolbromscy szewcy pracowali, bo zbyt na buty był. Także za Polski Ludowej jeszcze długo mieli zajęcie, chociaż ich tradycje przejęła na długi czas spółdzielnia szewców i cholewkarzy mieszcząca się przy ulicy Mariackiej. Buty robione tutaj, częściowo już przy użyciu maszyn, sprzedawano w Wielkiej Brytanii i Rosji, a nagradzane były na Targach Poznańskich. Reklamacje się nie zdarzały – wierzch ze skóry, spód ze skóry, obcas ze skóry, wkładka ze skóry. A wszystko zrobione fachowo, więc wychodziły buty nie do zdarcia. Szły jak ciepłe bułeczki...
Odsłonięcie i poświęcenie pomnika w Czarnym Lesie
Dla takich chwil warto żyć
-„W najśmielszych oczekiwaniach, wymyślając konkurs parę lat temu, nie mogłem marzyć o tym, że doprowadzi on do odnowienia jakiegoś pomnika. I za to, autorkom serdecznie dziękuję” - mówił podczas uroczystości w Czarnym Lesie przedstawiciel Muzeum Armii Krajowej w Krakowie, pomysłodawca konkursu „Zachować dla przyszłych pokoleń” Robert Springwald. A miał na myśli dwie uczennice Zespołu Szkół w Dłużcu, które zainspirowały lokalną społeczność do upamiętnienia miejsca zamordowania przez hitlerowskich okupantów 11 mieszkańców Łan Średnich.
A wszystko zaczęło się...
II Małopolskie Święto Chleba w Wolbromiu
Mamy rekord!
Jednym z ważnych punktów, obchodzonego 25 sierpnia II Małopolskiego Święta Chleba w Wolbromiu, było bicie rekordu Polski na największy obwarzanek. Sztuki tej podjął się Jacek Haberka - właściciel tutejszej piekarni, z pomocą pań z Kół Gospodyń Wiejskich, skupionych w stowarzyszeniu „Kłos”. To one wpadły na pomysł tak niecodziennej promocji miasta i całej gminy. I trzeba przyznać, że im się to udało, gdyż relację z tego wydarzenia przekazały największe stacje telewizyjne.
Ogromny obwarzanek, wniesiony uroczyście na estradę, ważył 32,5 kg, a jego obwód wynosił 430 cm. Po dokładnym obfotografowaniu i pokrojeniu, szybko zniknął ze stołu. Każdy, kto przybył na imprezę chciał skosztować tego niecodziennego wypieku.
Żal mi tych ludzi, bo jak mają żyć?
Hotel bez gwiazdek
Hotel, mieszczący się w Wolbromiu przy ulicy Pod Lasem, nie cieszy się dobrą sławą. Trochę za sprawą samych lokatorów, trochę ze względu na panujące tam warunki. Okazuje się bowiem, że kilka mieszkań ma utrudniony dostęp do bieżącej wody i ubikacji. Aż trudno uwierzyć, że w XXI wieku, w komunalnych mieszkaniach będących własnością gminy, można było dopuścić do takiego stanu!
Kto do tego dopuścił?
Powiedzmy od razu jasno – lokatorzy nie są bez winy. Jak wyjaśnia dyrektor Miejskiego Zakładu Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej Zdzisław Skoczyń, ogólnodostępne ubikacje i kuchnie były w poprzednich latach systematycznie dewastowane. Zostały, ale na pierwszym piętrze i lokatorzy z parteru mogą z nich korzystać.
Te na parterze w zeszłym roku zamieniono na mieszkania. Przynajmniej będzie z nich jakiś pożytek, zamiast kosztów i kłopotów.
